USA i Unia Europejska potępiły nowe polskie prawo, które umożliwia rządowi śledztwo w sprawie lidera opozycji Donalda Tuska. Ustawa ma na celu zbadanie zaangażowania Rosji w polską politykę, ale wzbudziła obawy, że może zostać wykorzystana do ingerencji w kwestionowane wybory zaplanowane na październik. Prawo pozwala specjalnemu panelowi parlamentarnemu uniemożliwić urzędnikom ubieganie się o urzędy publiczne i omija zwykły system sądowy. Te bezprecedensowe uprawnienia wywołały protesty w Polsce, a krytycy sugerowali, że panel ma na celu zdyskredytowanie i zablokowanie udziału kluczowych polityków opozycji w wyborach. Departament Stanu USA zaapelował do polskiego rządu, aby ustawa nie zakłóciła demokratycznego procesu wyborczego.
Stany Zjednoczone w ostatnim czasie zwiększają militarne wsparcie Polski podczas konfliktu rosyjskiego po inwazji na Ukrainę. W ubiegłym roku prezydent Joe Biden dwukrotnie odwiedził Polskę, aby potwierdzić poparcie USA. Nowe polskie prawo może jednak zaszkodzić tej relacji. Polski rząd buduje bliskie relacje z USA, zawierając ostatnio umowy na budowę elektrowni jądrowej i zakup sprzętu wojskowego. UE skrytykowała też nowe prawo, twierdząc, że jest ono sprzeczne z unijnymi przepisami i potencjalnie narusza Konstytucję RP.
Rzecznik polskiego rządu Piotr Muller podkreśla, że prawo nie zablokuje od razu możliwości ubiegania się o urzędy publiczne i że potrzebne będzie orzeczenie sądu apelacyjnego. Jednak krytycy, w tym prawnicy i politycy opozycji, argumentują, że decyzje podjęte przy użyciu tych uprawnień weszłyby w życie natychmiast, a długie postępowanie sądowe mogłoby zająć lata, aby cofnąć decyzję.
Nowe prawo wymierzone jest w Tuska, lidera opozycyjnej Platformy Obywatelskiej, którego rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość oskarżyła o tolerowanie rosyjskiej ingerencji w czasie, gdy był premierem przed 2015 rokiem. Tusk odrzuca te oskarżenia i sugeruje, że celem nowej ustawy jest wyeliminowanie głównego rywala politycznego rządu.
Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę, ale skierował ją do sądu najwyższego w związku z obawami, że może ona naruszać Konstytucję RP.


